lancaster@pcmew.org

(+44) 07547262355

Konferencja formacyjna wygłoszona podczas spotkania Rady Parafialnej.

Moje owce — komu naprawdę należy się Kościół?

Drodzy,

chciałbym dziś rozpocząć od tekstu, który w tych dniach słyszymy w Liturgii Godzin. To 34. rozdział Księgi proroka Ezechiela — jeden z najmocniejszych tekstów Starego Testamentu poświęconych pasterzom.

Bóg mówi przez proroka:

„Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą!”

A następnie padają słowa jeszcze bardziej konkretne:

„Słabych nie wzmacnialiście, chorych nie leczyliście, skaleczonych nie opatrywaliście, zabłąkanych nie sprowadzaliście z powrotem, zagubionych nie szukaliście”.

To bardzo mocne słowa.

I kiedy słyszymy je jako kapłani, powinniśmy przede wszystkim pozwolić, aby stały się rachunkiem sumienia.

Czy rzeczywiście widzimy tych, których Chrystus nam powierzył?

Czy widzimy słabych?

Czy widzimy zranionych?

Czy szukamy zagubionych?

Czy zauważamy tych, którzy po prostu przestali przychodzić?

Ale myślę, że dzisiaj ten tekst trzeba odczytać jeszcze szerzej. Bo żyjemy w czasie, w którym kryzys pasterstwa spotyka się z kryzysem samej idei bycia prowadzonym.

I dlatego pytanie Ezechiela nie brzmi dzisiaj tylko:

„Jacy są pasterze?”

Musimy również zapytać:

„Co stało się z owcami?”


1. „Biada pasterzom”

Najpierw jednak musimy przyjąć słowo Boga bez obrony.

Pasterz może zdradzić swoje powołanie.

Może zacząć żyć dla siebie.

Może korzystać z owiec, zamiast im służyć.

Może bardziej troszczyć się o funkcjonowanie instytucji niż o człowieka.

Może chcieć, aby parafia była dobrze zorganizowana, a jednocześnie nie zauważyć człowieka siedzącego samotnie w ostatniej ławce.

Może znać kalendarz wydarzeń, a nie znać historii człowieka.

Może wiedzieć, ile osób było na Mszy, a nie wiedzieć, ile osób cierpi.

Dlatego pierwszym pytaniem nie może być:

„Co zrobimy w tym roku?”

Pierwsze pytanie powinno brzmieć:

„Kogo Chrystus powierzył naszej trosce?”

To jest fundamentalna zmiana perspektywy.

Bo duszpasterstwo nie zaczyna się od programu.

Duszpasterstwo zaczyna się od człowieka.


2. „Słabych nie wzmacnialiście…”

Zwróćmy uwagę na to, jak bardzo konkretny jest Ezechiel.

Nie mówi po prostu: „Nie troszczyliście się o owce”.

Wymienia różne sytuacje:

słabych,

chorych,

zranionych,

zagubionych,

rozproszonych.

To właściwie mapa duszpasterstwa.

I myślę, że jest tutaj coś, o czym musimy pamiętać jako rada duszpasterska.

Bardzo łatwo jest planować parafię dla tych, którzy już są.

Organizować kolejne wydarzenie.

Kolejne spotkanie.

Kolejną inicjatywę.

I oczywiście potrzebujemy tego wszystkiego.

Ale Ezechiel stawia nam inne pytanie:

A gdzie są ci, których nie ma?

Ktoś kiedyś był.

Dzisiaj go nie ma.

Ktoś kiedyś przychodził do spowiedzi.

Dzisiaj już nie przychodzi.

Ktoś kiedyś angażował się w życie parafii.

Dzisiaj zniknął.

Ktoś jeszcze nigdy nie przekroczył progu naszego kościoła.

A może ktoś przychodzi, ale już dawno przestał wierzyć.

Czy my go widzimy?


3. „Oto Ja sam będę szukał moich owiec”

I tutaj dzieje się coś niezwykłego.

Po słowach oskarżenia Bóg mówi:

„Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę”.

To jest centrum całego rozdziału.

Bóg nie mówi:

„Znajdźcie mi lepszych pasterzy”.

Mówi:

„Ja sam będę szukał”.

Dlaczego?

Bo ostatecznie to nie my jesteśmy Dobrym Pasterzem.

Dobrym Pasterzem jest Chrystus.

My jesteśmy tylko uczestnikami Jego pasterskiej troski.

I tutaj pojawia się bardzo ważna rzecz, którą przypomina nam św. Augustyn w swoim rozważaniu nad pasterzami.

Kapłan musi pamiętać, że owce nie należą do niego.

To jest chyba jedno z najważniejszych zdań dla każdego duszpasterza.

Nie moje owce.

Nie mój Kościół.

Nie moja parafia.

Nie moja wspólnota.

Jego.

Chrystus mówi do Piotra:

„Paś owce moje”.

Nie: „paś swoje owce”.

Moje.

I to jedno słowo może zmienić całe nasze rozumienie parafii.


4. Komu należy się parafia?

Myślę, że czasami mówimy:

„moja parafia”.

To naturalne.

Ale duchowo musimy zawsze wracać do prawdy:

parafia należy do Chrystusa.

I dlatego rada duszpasterska nie jest radą proboszcza.

Jest pomocą w rozeznawaniu tego, czego Chrystus chce dla ludzi, których nam powierzył.

To ogromna różnica.

Nie pytamy tylko:

„Czego my chcemy?”

Nie pytamy tylko:

„Co będzie dobrze działało?”

Nie pytamy:

„Co przyciągnie więcej ludzi?”

Pytamy:

„Czego Chrystus chce dla tej konkretnej wspólnoty?”

I jeszcze bardziej konkretnie:

„Kogo Chrystus chce przez nas odnaleźć?”


5. Ale żyjemy w szczególnym czasie

I tutaj chciałbym przejść do drugiej części.

Bo nie możemy czytać Ez 34 tak, jakby problemem byli wyłącznie źli pasterze.

Żyjemy dzisiaj w kulturze, w której bardzo wielu ludzi nie chce już być prowadzonych.

To jest coś nowego.

Dawniej człowiek mógł powiedzieć:

„Nie wiem, dokąd iść. Potrzebuję kogoś, kto mi pokaże drogę”.

Dzisiaj bardzo często słyszymy:

„Ja sam zdecyduję”.

„To moja sprawa”.

„Moja wiara jest prywatna”.

„Bóg jest dla mnie ważny, ale Kościół nie musi mi mówić, jak mam żyć”.

„Wierzę po swojemu”.

I pojawia się coś, co nazwałbym minimalizmem religijnym.

Nie pytamy:

„Jak mogę żyć pełnią Ewangelii?”

Pytamy:

„Ile właściwie muszę?”

To są dwa zupełnie różne pytania.


6. Od ucznia do konsumenta

Uczeń mówi:

„Panie, czego ode mnie chcesz?”

Konsument mówi:

„Jaki jest minimalny koszt?”

Uczeń pyta:

„Jak mam bardziej kochać Boga?”

Konsument pyta:

„Czy to naprawdę jest konieczne?”

Uczeń mówi:

„Prowadź mnie”.

Konsument mówi:

„Niech Kościół mi nie przeszkadza”.

I tutaj dotykamy bardzo ważnego problemu współczesnego duszpasterstwa.

Człowiek może zacząć traktować religię jak usługę.

Chce Boga, ale bez wymagań.

Chce pocieszenia, ale bez nawrócenia.

Chce miłosierdzia, ale bez prawdy.

Chce wspólnoty, ale bez zobowiązań.

Chce Chrystusa, ale bez krzyża.

I wtedy pojawia się pokusa również po naszej stronie.

Możemy powiedzieć:

„Skoro ludzie odchodzą, musimy mniej wymagać”.

I tutaj musimy być bardzo ostrożni.


7. Pasterz nie jest po to, żeby mówić owcom to, co chcą usłyszeć

Pasterz nie jest właścicielem owiec.

Ale nie jest też ich rzecznikiem wobec Boga.

Nie jest kimś, kto ma powiedzieć:

„Róbcie dokładnie to, co wam odpowiada”.

Dobry pasterz prowadzi.

A prowadzenie oznacza również pokazanie drogi.

Czasami droga jest łatwa.

Czasami trudna.

Czasami wymaga zatrzymania.

Czasami wymaga nawrócenia.

Czasami wymaga przebaczenia.

Czasami wymaga rezygnacji z czegoś.

Czasami wymaga podjęcia krzyża.

Dobry pasterz nie może powiedzieć:

„Nie będę wam mówił o wymaganiach Ewangelii, bo możecie odejść”.

Bo wtedy przestaje być pasterzem.

Możemy nawet powiedzieć:

Pasterz, który z lęku przed utratą owiec przestaje prowadzić, ostatecznie również je gubi.


8. Ale wymaganie musi być poprzedzone miłością

I tutaj trzeba zachować drugą stronę prawdy.

Nie możemy powiedzieć człowiekowi zranionemu:

„Po prostu bardziej się staraj”.

Nie możemy powiedzieć człowiekowi zagubionemu:

„Znajdź drogę”.

Nie możemy powiedzieć człowiekowi, który przez lata był daleko od Kościoła:

„Najpierw spełnij wszystkie wymagania, a potem porozmawiamy”.

Bóg w Ez 34 pokazuje inną kolejność:

„Odszukam zagubioną”.

„Sprowadzę z powrotem zabłąkaną”.

„Opatrzę zranioną”.

„Umocnię chorą”.

Najpierw odnaleźć.

Potem opatrzyć.

Potem umocnić.

A następnie prowadzić.

To jest logika Dobrego Pasterza.

Miłosierdzie nie jest przeciwieństwem wymagania.

Miłosierdzie jest drogą do wymagania.

Człowiek, który wie, że jest kochany, zaczyna być zdolny do odpowiedzi miłością.


9. Nie możemy obniżyć Ewangelii do minimum

I tutaj dotykamy być może jednego z największych wyzwań naszej parafii.

Nie chcemy ani Kościoła zamkniętego i zimnego, ani Kościoła, który aby zatrzymać ludzi, przestaje mówić prawdę.

Nie możemy obniżyć Ewangelii do poziomu ludzkiego minimum.

Bo Jezus nie powiedział:

„Przyjdźcie do Mnie, a pokażę wam, jak przeżyć życie przy najmniejszym możliwym wysiłku”.

Powiedział:

„Pójdź za Mną”.

To jest wezwanie do drogi.

Do uczniostwa.

Do przemiany.

Do świętości.

Chrześcijaństwo nie jest systemem minimalnych obowiązków.

Jest odpowiedzią na miłość Chrystusa.


10. I tutaj wracamy do Augustyna

Święty Augustyn bardzo mocno łączy miłość pasterza z troską o owce.

To samo widzimy w Ewangelii.

Jezus pyta Piotra:

„Czy miłujesz Mnie?”

I dopiero potem:

„Paś owce moje”.

Zauważmy kolejność.

Nie:

„Czy potrafisz zarządzać?”

Nie:

„Czy masz dobry program?”

Nie:

„Czy potrafisz utrzymać ludzi?”

Tylko:

„Czy miłujesz Mnie?”

A potem:

„Paś owce moje”.

To jest prawdziwa kolejność duszpasterstwa.

Najpierw Chrystus.

Potem owce.

Nigdy odwrotnie.


11. Dlatego rada duszpasterska jest czymś więcej niż komitetem organizacyjnym

Możemy łatwo stać się grupą ludzi, która zastanawia się:

co zorganizować,

kiedy,

dla kogo,

jak to ogłosić,

ile osób przyjdzie.

I to wszystko jest potrzebne.

Ale rada duszpasterska powinna mieć głębsze pytanie:

Co Chrystus chce zrobić w tej parafii?

A następnie:

Czego od nas potrzebuje, aby to się dokonało?

Może czasami będzie potrzebne wydarzenie.

Może katecheza.

Może nowa grupa.

Może odwiedziny.

Może rozmowa.

Może telefon do kogoś, kogo dawno nie widzieliśmy.

Może modlitwa.

Może spowiedź.

Może adoracja.

A czasami może trzeba będzie zrobić mniej.

Ale lepiej.

Bo nie chodzi o aktywność dla samej aktywności.

Chodzi o człowieka.


12. „Kogo nie ma?”

Chciałbym więc, żebyśmy jako rada zadali sobie bardzo konkretne pytania.

Nie tylko:

Kto jest z nami?

Ale:

Kogo nie ma?

Kto odszedł?

Kto się zniechęcił?

Kto został zraniony?

Kto jest samotny?

Kto jest młody i nie widzi dla siebie miejsca w Kościele?

Kto przychodzi tylko z przyzwyczajenia?

Kto jeszcze nigdy naprawdę nie spotkał Chrystusa?

Kto potrzebuje nie kolejnego wydarzenia, ale człowieka, który go wysłucha?

I jeszcze jedno pytanie:

Czy nasza parafia pomaga ludziom wzrastać, czy tylko pomaga im pozostać na minimalnym poziomie religijnego uczestnictwa?

To jest bardzo trudne pytanie.

Ale musimy je sobie zadawać.


13. Pasterz musi znać kierunek

I tutaj wracamy do tego, o czym tyle razy rozmawialiśmy: do problemu rozmycia.

Można mieć wiele działań, a nie mieć kierunku.

Można mieć pełny kalendarz, a pustą wizję.

Można robić wiele rzeczy, a nie wiedzieć, dokąd właściwie prowadzimy człowieka.

A duszpasterstwo bez kierunku staje się aktywnością.

Dlatego pytanie:

„Co robimy?”

musi zawsze zostać poprzedzone pytaniem:

„Dokąd prowadzimy?”

A odpowiedź Kościoła jest prosta:

Do Chrystusa.

Nie do proboszcza.

Nie do rady.

Nie do grupy.

Nie do samej parafii.

Do Chrystusa.


14. „Ja sam będę szukał moich owiec”

I dlatego chciałbym zakończyć jeszcze raz słowami Boga z Ezechiela:

„Oto Ja sam będę szukał moich owiec i będę miał o nie pieczę”.

To jest dla mnie również wielka pociecha.

Bo my możemy być słabi.

Możemy popełniać błędy.

Możemy czegoś nie zauważyć.

Możemy nie znaleźć właściwych słów.

Możemy nie dotrzeć do człowieka.

Ale Chrystus nie przestaje być Pasterzem.

To nie jest nasz Kościół.

To Jego Kościół.

To nie są nasze owce.

To Jego owce.

I właśnie dlatego możemy służyć bez lęku.

Nie musimy wszystkiego zrobić sami.

Nie musimy wszystkich uratować.

Nie musimy stworzyć idealnej parafii.

Musimy natomiast być wierni temu, co zostało nam powierzone.


15. Na koniec

Może więc zamiast pytać:

„Jak przyciągnąć więcej ludzi?”

zapytajmy:

„Jak pomóc człowiekowi spotkać Chrystusa?”

Zamiast:

„Jak sprawić, żeby ludzie więcej robili?”

zapytajmy:

„Jak pomóc im odkryć, że Ewangelia jest drogą do życia?”

Zamiast:

„Jak obniżyć wymagania, żeby nikogo nie zniechęcić?”

zapytajmy:

„Jak kochać człowieka tak, aby był zdolny podjąć wymagania Chrystusa?”

I zamiast:

„Co jeszcze możemy zrobić?”

czasami zacznijmy od:

„Panie Jezu, pokaż nam, kogo Ty widzisz.”

Bo może właśnie tam zaczyna się prawdziwe duszpasterstwo.

Nie od naszego programu.

Nie od naszych pomysłów.

Nie od naszej aktywności.

Ale od spojrzenia Dobrego Pasterza.

On patrzy na swoją owczarnię.

Widząc słabego — chce go umocnić.

Widząc chorego — chce go uleczyć.

Widząc zranionego — chce go opatrzyć.

Widząc zagubionego — chce go odnaleźć.

Widząc tego, który odszedł — chce go sprowadzić.

A nam mówi:

„Paś owce moje”.

Nie nasze.

Jego.

I może właśnie od tej świadomości powinniśmy rozpocząć nowy rok duszpasterski.

Panie Jezu, daj nam Twoje oczy, abyśmy zobaczyli Twoje owce.
Daj nam Twoje serce, abyśmy je pokochali.
Daj nam Twoją odwagę, abyśmy nie bali się prowadzić.
I daj nam pokorę, abyśmy zawsze pamiętali, że one należą do Ciebie.

Ty jesteś Dobrym Pasterzem.
My jesteśmy tylko Twoimi sługami.

Prowadź nas, abyśmy potrafili prowadzić innych — do Ciebie.

ks. Marcin Budziński, proboszcz parafii.

Search

Popular Posts

  • Beatyfikacja Abp. Fultona Sheena 24.09.2026r.

    Fulton Sheen — dlaczego jest nam dzisiaj potrzebny? W tych dniach Kościół zwraca szczególną uwagę na postać Fultona Sheena, który zostaje ogłoszony błogosławionym. Można oczywiście opowiedzieć jego historię. Można wspomnieć o jego pracy profesora, biskupa, kaznodziei, autora, człowieka radia i telewizji. Można przypomnieć jego słynny program Life Is Worth Living, który docierał do milionów ludzi.…

  • Konferencja formacyjna wygłoszona podczas spotkania Rady Parafialnej.

    Moje owce — komu naprawdę należy się Kościół? Drodzy, chciałbym dziś rozpocząć od tekstu, który w tych dniach słyszymy w Liturgii Godzin. To 34. rozdział Księgi proroka Ezechiela — jeden z najmocniejszych tekstów Starego Testamentu poświęconych pasterzom. Bóg mówi przez proroka: „Biada pasterzom Izraela, którzy sami siebie pasą!” A następnie padają słowa jeszcze bardziej konkretne:…

  • Sprawozdanie z posiedzenia Rady Duszpasterskiej

    W miniony wtorek 22.09 o godz. 19:00 odbyło się inaugurujące nowy rok duszpasterski spotkanie Rady Parafialnej. Podczas spotkania Rady rozmawialiśmy o życiu naszej parafii oraz o planach duszpasterskich na rozpoczynający się rok. Chcemy, aby nowy rok duszpasterski był nie tylko czasem kolejnych wydarzeń, ale przede wszystkim czasem ożywienia wiary, budowania wspólnoty i odkrywania nowych możliwości…

Categories

Tags