Fulton Sheen — dlaczego jest nam dzisiaj potrzebny?
W tych dniach Kościół zwraca szczególną uwagę na postać Fultona Sheena, który zostaje ogłoszony błogosławionym.
Można oczywiście opowiedzieć jego historię.
Można wspomnieć o jego pracy profesora, biskupa, kaznodziei, autora, człowieka radia i telewizji.
Można przypomnieć jego słynny program Life Is Worth Living, który docierał do milionów ludzi.
Ale warto postawić pytanie głębsze:
Dlaczego Fulton Sheen jest nam potrzebny właśnie dzisiaj?
Bo żyjemy w świecie bardzo podobnym do tego, w którym on głosił Ewangelię, a jednocześnie zupełnie innym.
Zmieniły się technologie.
Zmieniły się media.
Zmienił się język.
Zmieniły się sposoby komunikowania.
Ale człowiek pozostał człowiekiem.
Nadal pyta:
Kim jestem?
Po co żyję?
Co jest prawdą?
Czym jest dobro?
Czy moje życie ma sens?
Czy Bóg naprawdę istnieje?
I właśnie tutaj Fulton Sheen okazuje się niezwykle aktualny.
1. Człowiek, który nie bał się świata
Sheen nie był człowiekiem zamkniętym w przeszłości.
Żył w czasach ogromnych przemian społecznych, kulturowych i technologicznych. Radio stawało się masowym środkiem komunikacji. Pojawiała się telewizja. Zmieniała się kultura. Zmieniało się miejsce religii w społeczeństwie.
I Sheen nie odpowiedział na te zmiany ucieczką.
Nie powiedział:
„To wszystko jest złe. Zamknijmy się przed światem.”
Zrobił coś zupełnie innego.
Wszedł w ten świat.
Wszedł do radia.
Wszedł do telewizji.
Wszedł w kulturę.
Wszedł w przestrzeń publiczną.
Ale wszedł tam nie po to, żeby stać się podobnym do świata.
Wszedł tam, żeby przynieść światu Chrystusa.
To jest pierwsza lekcja Sheena:
Chrześcijanin nie może bać się świata.
Może natomiast bać się utraty prawdy.
I właśnie dlatego Sheen jest tak aktualny także dzisiaj.
My mamy internet.
Media społecznościowe.
Podcasty.
YouTube.
Sztuczną inteligencję.
Komunikację natychmiastową.
Możemy dotrzeć do człowieka znajdującego się tysiące kilometrów od nas.
Ale pojawia się pytanie:
Co właściwie chcemy mu powiedzieć?
Możemy mieć doskonałe narzędzia.
Możemy mieć milion odbiorców.
Możemy mówić pięknym językiem.
Możemy stworzyć świetny obraz.
Możemy mieć doskonałą technologię.
A jednak nie mieć Słowa.
Sheen przypomina:
narzędzie nie jest treścią.
Technologia może przekazać Ewangelię.
Ale technologia nie może stworzyć Ewangelii.
2. Rozmycie — problem człowieka współczesnego
I tutaj dochodzimy do słowa, które bardzo dobrze opisuje nasze współczesne doświadczenie:
rozmycie.
Żyjemy w świecie ogromnej ilości informacji.
A jednak coraz trudniej rozpoznać prawdę.
Każdy ma opinię.
Każdy może komentować.
Każdy może publikować.
Każdy może stworzyć własną narrację.
I w pewnym momencie człowiek zaczyna żyć w przestrzeni, w której:
prawda miesza się z opinią,
fakt z interpretacją,
dobro z przyjemnością,
wolność z samowolą,
potrzeba z pragnieniem,
autorytet z popularnością,
wiedza z mądrością.
Wszystko staje się trochę podobne.
Nic nie jest już wystarczająco ostre.
To właśnie nazywam rozmyciem.
I rozmycie jest niebezpieczne dlatego, że nie wygląda jak ciemność.
Ciemność można zauważyć.
Rozmycie jest znacznie bardziej subtelne.
W rozmyciu człowiek nadal coś widzi.
Tylko nie widzi już wyraźnie.
I tutaj Sheen był człowiekiem niezwykle potrzebnym.
Nie bał się jasnych rozróżnień.
Prawda była prawdą.
Fałsz był fałszem.
Dobro było dobrem.
Zło było złem.
Człowiek był człowiekiem.
Bóg był Bogiem.
Łaska była łaską.
Grzech był grzechem.
Miłosierdzie było miłosierdziem.
Nie dlatego, że Sheen był człowiekiem uproszczeń.
Przeciwnie.
Był człowiekiem ogromnej kultury, filozofii i teologii.
Właśnie dlatego wiedział, że miłość do prawdy wymaga rozróżniania.
Jeżeli wszystko jest prawie tym samym, ostatecznie nic nie ma znaczenia.
Jeżeli dobro i zło są tylko „różnymi perspektywami”, przestajemy potrzebować nawrócenia.
Jeżeli prawda jest tylko opinią, przestajemy jej szukać.
Jeżeli człowiek jest tylko konstruktem społecznym, przestajemy pytać o jego naturę.
Jeżeli Bóg jest tylko jedną z możliwości, przestajemy Go adorować.
Sheen przypominał:
rzeczywistość ma strukturę.
A człowiek musi nauczyć się ją rozpoznawać.
3. Prawda nie jest opinią
To może być jedna z najważniejszych lekcji Sheena.
Dzisiaj bardzo łatwo powiedzieć:
„To jest twoja prawda.”
Brzmi to łagodnie.
Brzmi tolerancyjnie.
Ale kryje się za tym bardzo poważne pytanie:
Czy istnieje prawda niezależna od tego, co ja o niej myślę?
Jeżeli nie — pozostaje tylko opinia.
A jeżeli wszystko jest opinią, to ostatecznie prawda przestaje być czymś, czego człowiek ma szukać.
Staje się czymś, co można produkować.
Wtedy silniejszy nie jest ten, kto ma rację.
Silniejszy jest ten, kto ma większy zasięg.
Więcej pieniędzy.
Więcej wpływu.
Więcej obserwujących.
Większą platformę.
To jest niebezpieczna droga.
Bo prawda przestaje być rzeczywistością, wobec której człowiek ma się pokornie otworzyć.
Staje się czymś, co można sobie wybrać.
Sheen był człowiekiem innego świata.
Dla niego prawda nie była produktem.
Prawda była rzeczywistością, wobec której człowiek musi się uniżyć.
I właśnie dlatego jego głos był tak wyraźny.
4. Najpierw Chrystus
Można zachwycić się Sheenem jako mówcą.
Jego inteligencją.
Jego poczuciem humoru.
Jego zdolnością argumentacji.
Jego talentem medialnym.
Ale to wszystko było wtórne.
Najważniejszy był Chrystus.
Sheen nie zaczynał od pytania:
„Jak zainteresować człowieka religią?”
Zaczynał od pytania:
„Jak doprowadzić człowieka do Chrystusa?”
To jest zasadnicza różnica.
Bo można być bardzo dobrym komunikatorem i nie być ewangelizatorem.
Można mówić o religii i nie prowadzić do Boga.
Można mówić o Kościele i nie prowadzić do Chrystusa.
Można nawet mówić pięknie o Jezusie i nie pozwolić człowiekowi spotkać Go naprawdę.
Sheen wiedział, że ostatecznie Ewangelia nie jest informacją o Chrystusie.
Ewangelia jest zaproszeniem do spotkania z Chrystusem.
Dlatego źródłem jego działalności nie był mikrofon.
Źródłem była modlitwa i adoracja.
Nie zaczynał od pytania:
„Co mam powiedzieć ludziom?”
Zaczynał od pytania:
„Co Bóg chce powiedzieć mnie?”
To zmienia wszystko.
Bo człowiek, który nie słucha Boga, może bardzo dużo mówić o Bogu.
Ale jego słowa mogą być tylko jego własnymi słowami.
Natomiast człowiek, który najpierw słucha, może stać się narzędziem Słowa.
Dlatego:
Najpierw adoracja.
Potem ewangelizacja.
Najpierw słuchanie.
Potem mówienie.
Najpierw Chrystus.
Potem świat.
5. Prawda, która leczy
Sheen nie bał się mówić rzeczy, których człowiek nie chciał słyszeć.
Dzisiaj często zakładamy, że jeżeli chcemy kogoś przyciągnąć, musimy przede wszystkim sprawić, żeby dobrze się poczuł.
Sheen rozumiał coś innego.
Miłość nie zawsze mówi człowiekowi to, co chce usłyszeć.
Czasami mówi mu to, co powinien usłyszeć.
Jeżeli człowiek jest chory, lekarz nie mówi:
„Nie martw się, wszystko jest w porządku”.
Mówi prawdę.
Nie po to, żeby zranić.
Po to, żeby leczyć.
Podobnie jest z Ewangelią.
Grzech trzeba nazwać grzechem.
Nawrócenie trzeba nazwać nawróceniem.
Łaskę trzeba nazwać łaską.
Krzyż trzeba nazwać krzyżem.
A zmartwychwstanie — zmartwychwstaniem.
Bo człowiek nie może zostać uzdrowiony z rzeczywistości, której nie wolno mu nazwać.
Ale jasność nie oznacza brutalności.
Prawda nie oznacza pogardy.
Wymagania Ewangelii nie oznaczają braku miłosierdzia.
Wręcz przeciwnie.
Tylko człowiek, który zna prawdę o grzechu, może naprawdę zrozumieć wielkość miłosierdzia.
Jeżeli nie ma grzechu, po co przebaczenie?
Jeżeli człowiek nie potrzebuje zbawienia, po co Zbawiciel?
Jeżeli wszystko jest dobrze, po co krzyż?
Chrześcijaństwo nie mówi:
„Jesteś dobry, więc niczego nie potrzebujesz.”
Nie mówi też:
„Jesteś zły i nie ma dla ciebie nadziei.”
Mówi:
„Jesteś grzesznikiem — i właśnie dlatego potrzebujesz Zbawiciela.”
A Zbawiciel przyszedł.
6. Życie jest warte życia
To właśnie dlatego tytuł jego programu jest tak znamienny:
Life Is Worth Living.
Życie jest warte życia.
To zdanie brzmi niemal banalnie.
A jednak jest niezwykle głębokie.
Bo współczesny człowiek coraz częściej pyta nie tylko:
„Jak żyć?”
Ale:
„Czy warto żyć?”
Człowiek może mieć mieszkanie.
Samochód.
Telefon.
Podróże.
Karierę.
Pieniądze.
Rozrywkę.
I nadal wieczorem zadać sobie pytanie:
„Po co?”
Można być bardzo zajętym i donikąd nie zmierzać.
Można mieć mnóstwo celów i nie mieć celu.
Można osiągać sukcesy i przegrywać własne życie.
To dlatego człowiek potrzebuje nie tylko wolności.
Potrzebuje kierunku.
Nie tylko celów.
Potrzebuje celu ostatecznego.
Można powiedzieć:
„Chcę osiągnąć sukces”.
Ale dokąd prowadzi ten sukces?
„Chcę być wolny”.
Ale wolny — do czego?
„Chcę być szczęśliwy”.
Ale czym jest szczęście?
„Chcę realizować siebie”.
Ale kim jest to „ja”, które mam realizować?
Bez odpowiedzi na pytanie o naturę człowieka wszystkie pozostałe cele zaczynają się rozmywać.
I właśnie tutaj Sheen jest nam potrzebny.
Bo nie bał się pytać o ostateczny cel człowieka.
W świecie, który często redukuje człowieka do konsumenta, pracownika, numeru, profilu czy użytkownika danych, Kościół musi powiedzieć coś bardzo prostego:
Twoje życie ma wartość, ponieważ jesteś chciany przez Boga.
Nie dlatego, że jesteś produktywny.
Nie dlatego, że jesteś młody.
Nie dlatego, że jesteś zdrowy.
Nie dlatego, że jesteś potrzebny innym.
Nie dlatego, że osiągnąłeś sukces.
Jesteś osobą.
Jesteś stworzony.
Jesteś kochany.
Jesteś powołany.
A ostatecznie:
jesteś zaproszony do życia wiecznego.
7. Wolność potrzebuje prawdy
Współczesny człowiek bardzo wysoko ceni wolność.
I słusznie.
Ale wolność bez prawdy może stać się niewolą własnych pragnień.
Jeżeli wolność oznacza:
„Mogę zrobić wszystko, co chcę”,
to prędzej czy później pojawia się pytanie:
„A co powinienem chcieć?”
To jest pytanie, którego sama wolność nie rozwiąże.
Potrzebujemy prawdy o człowieku.
Potrzebujemy dobra, które nie zależy od naszej chwilowej preferencji.
Potrzebujemy celu, który nie jest przez nas wymyślony.
Sheen był człowiekiem przekonanym, że człowiek nie staje się wolny przez odrzucenie wszystkich granic.
Staje się wolny przez odkrycie prawdy, dla której został stworzony.
I dlatego jego głos był jednocześnie wymagający i wyzwalający.
Nie mówił człowiekowi:
„Wymyśl siebie od początku”.
Mówił:
„Odkryj, kim jesteś.”
8. Dlaczego Sheen jest ważny właśnie teraz?
Bo żyjemy w epoce, która bardzo potrzebuje świadków rzeczywistości.
Nie kolejnych komentatorów.
Nie kolejnych producentów opinii.
Nie kolejnych ludzi, którzy potrafią powiedzieć, co inni powiedzieli.
Potrzebujemy ludzi, którzy potrafią powiedzieć:
„Wiem, że to jest prawda, ponieważ całe moje życie zostało na niej zbudowane.”
Sheen był takim człowiekiem.
Nie uciekł przed światem.
Nie poddał się światu.
Nie demonizował świata.
Ale wszedł w jego środek i powiedział:
„Popatrzcie. Jest coś więcej.”
Więcej niż sukces.
Więcej niż pieniądze.
Więcej niż seksualność.
Więcej niż polityka.
Więcej niż ideologia.
Więcej niż technologia.
Więcej niż śmierć.
Jest Bóg.
I jest człowiek stworzony dla Boga.
Dlatego jego znaczenie nie polega jedynie na tym, że był skutecznym kaznodzieją swojej epoki.
Jego znaczenie polega na tym, że pokazuje nam pewien sposób obecności chrześcijanina w świecie:
nie uciekać,
nie poddawać się,
nie rozmywać prawdy,
ale wejść w świat i mówić mu o Chrystusie.
9. Nie potrzebujemy drugiego Sheena
Nie chodzi jednak o to, żebyśmy wszyscy stali się Fultonem Sheenem.
Nie będziemy.
Nie każdy będzie przemawiał do milionów.
Nie każdy będzie pisał książki.
Nie każdy stanie przed kamerą.
Nie każdy będzie miał jego talent.
Ale każdy chrześcijanin może zrobić coś prostszego:
żyć tak, aby jego życie nie zaprzeczało jego wierze.
To jest początek ewangelizacji.
Człowiek może zapomnieć kazanie.
Może zapomnieć argument.
Może zapomnieć książkę.
Ale często pamięta człowieka, który naprawdę wierzył.
Człowieka, który przebaczał.
Człowieka, który się modlił.
Człowieka, który cierpiał bez rozpaczy.
Człowieka, który potrafił być wierny.
Człowieka, który nie wstydził się Chrystusa.
Bo ostatecznie największą siłą ewangelizacji nie jest technologia.
Nie jest nią nawet doskonały argument.
Jest nią prawda, która stała się życiem.
10. Od rozmycia do prawdy
I dlatego wracamy do naszego słowa:
rozmycie.
Odpowiedzią na rozmycie nie jest agresja.
Nie jest nią krzyk.
Nie jest nią nostalgia za przeszłością.
Nie jest nią ucieczka od świata.
Odpowiedzią jest powrót do rzeczywistości.
Do prawdy.
Do natury człowieka.
Do dobra.
Do piękna.
Do Boga.
Do Chrystusa.
Bo kiedy człowiek odzyskuje prawdę o rzeczywistości, odzyskuje również kierunek.
A kiedy odzyskuje kierunek, może znowu zacząć iść.
I właśnie dlatego beatyfikacja Sheena jest czymś więcej niż wspomnieniem niezwykłego człowieka z minionej epoki.
Jest pytaniem:
Czy my również potrafimy żyć w prawdzie?
Czy naprawdę wierzymy, że prawda istnieje?
Czy naprawdę wierzymy, że człowiek ma naturę?
Czy naprawdę wierzymy, że dobro i zło nie są tylko opiniami?
Czy naprawdę wierzymy, że Chrystus jest Drogą?
Czy naprawdę wierzymy, że życie ma sens?
Czy naprawdę wierzymy, że Ewangelia jest odpowiedzią dla współczesnego człowieka?
I wreszcie:
Czy mamy odwagę o tym mówić?
Zakończenie
Fulton Sheen żył w świecie radia i telewizji.
My żyjemy w świecie internetu i sztucznej inteligencji.
On miał mikrofon.
My mamy tysiące kanałów komunikacji.
On docierał do milionów.
My możemy dotrzeć do całego świata jednym kliknięciem.
Ale pytanie pozostaje dokładnie to samo:
Co mamy powiedzieć człowiekowi?
Sheen odpowiedział na nie swoim życiem:
Nie wystarczy dać człowiekowi więcej informacji.
Trzeba pomóc mu odnaleźć prawdę.
Nie wystarczy powiedzieć człowiekowi, jak żyć.
Trzeba pokazać mu, dlaczego warto żyć.
Nie wystarczy mówić o Bogu.
Trzeba prowadzić człowieka do spotkania z Bogiem.
Nie wystarczy walczyć z ciemnością.
Trzeba zapalić światło.
A światłem nie jesteśmy my.
Światłem jest Chrystus.
Dlatego może najpiękniejszym sposobem uczczenia nowego błogosławionego nie będzie podziwianie jego talentu.
Będzie nim pytanie:
Czy ja również pozwolę Chrystusowi mówić przeze mnie?
Czy odważę się żyć prawdą?
Czy odważę się nazwać rzeczy po imieniu?
Czy odważę się nie ulec rozmyciu?
Czy odważę się powiedzieć światu — spokojnie, bez lęku i bez pogardy:
Prawda istnieje.
Dobro istnieje.
Miłość istnieje.
Bóg istnieje.
Chrystus żyje.
I właśnie dlatego:
życie naprawdę jest warte życia.
ks. Marcin Budziński



