Ministranci

MINISTRANCI

Chyba każdy wie o kogo chodzi, słysząc słowo MINISTRANT? Nierozłącznie kojarzy się ono z chłopcem ubranym w białą komżę, który pomaga kapłanowi w czynnościach liturgicznych podczas Mszy Świętej lub innych Nabożeństw. Także w naszym parafialnym kościele są ministranci. Ale od kiedy? Tego żaden z nas nie pamięta, ale domyślamy się, że od początku istnienia parafii. Zapewne liczba ministrantów zmieniała się z roku na rok. My wiemy tylko tyle, że po I komunii przybywa kandydatów, którzy są dobrego ducha – ale słabego ducha i potem zapał słabnie. Serdecznie zapraszamy do tej zaszczytnej służby liturgicznej.

ZATEM LICZYMY NA NOWYCH OCHOTNIKÓW!

KOMŻA – biała, luźna, długa do kolan szata z szerokimi, prostymi rękawami; używana w Kościele katolickim przez duchownych i osoby świeckie (tu ministrantów) podczas pełnienia czynności liturgicznych; powszechna od XIV w.

Święty DOMINIK SAVIO– patron ministrantów
Niedaleko od Turynu, w wiosce Riva di Chieri, żyło dwoje małżonków – Karol Savio, rzemieślnik i Brigita Gajato, wiejska krawcowa. Bóg okazał im swoją miłość i błogosławieństwo, zsyłając 2 kwietnia 1842 r. niezwykłe dziecię. Rodzice nadali mu imię Dominik, co z języka łacińskiego tłumaczy się jako przynależny Panu. I rzeczywiście okazało się, że od początku należał on całkowicie do Boga; nigdy nie opuszczał pacierza i przed jedzeniem czynił znak krzyża. Ojciec Dominika, nie znajdując pracy, przeniósł się wraz z całą rodziną do Murialdo, gdzie pięcioletni Dominik nauczył się służyć do mszy.

W szóstym roku życia zaczął uczęszczać do szkoły, wykazując od pierwszych chwil niezwykłą inteligencję i nadzwyczajną pilność. Dominik nigdy nie sprzeczał się z kolegami. Zawsze umiał swoim ujmującym uśmiechem zachęcić wszystkich do dobrego. Niezapomnianym dniem dla każdego dziecka jest dzień pierwszej Komunii. Dominik przyrzekł tego dnia Panu Bogu i sobie prowadzić życie jeszcze szlachetniejsze i pobożniejsze. Nauczyciel Dominika postanowił powierzyć swego wzorowego ucznia Księdzu Bosko, prowadzącemu zakład wychowawczy dla chłopców. Wielki wychowawca i przyjaciel młodzieży zdumiał się, odkrywając tak wielką cnotę i niezwykłą subtelność w ubogim dziecku wiejskim. Widząc, że Dominik pragnie dalej się uczyć, chciał się przekonać o jego zdolnościach. Dał mu więc książeczkę i polecił nauczyć się jednej strony do rana następnego dnia. Dominik po ośmiu minutach stanął z powrotem przed księdzem Bosko i wyrecytował zadany mu tekst. Dominik w zakładzie księdza Bosko wykonywał wszystko z wielką uwagą i pilnością.

W niedzielę, po kazaniu na temat bycia świętym, chłopiec chodził bardziej zamyślony i mniej wesoły. Na pytanie księdza czy nic mu nie dolega, odpowiedział: „Czuję pragnienie i potrzebę stania się świętym. Nigdy nie myślałem, że to mogłoby być rzeczą łatwą. Muszę bezwzględnie stać się świętym. Nie wiem tylko, jak mam to zrobić?” Myśl o dążeniu do świętości już go odtąd nigdy nie opuściła. Dominik, czytując życiorysy świętych, zapragnął ich naśladować w praktykowaniu większych umartwień. Pewnego ranka zdziwili się przełożeni, nie widząc Dominika wśród chłopców wracających z mszy. Ksiądz Bosko udał się do kościoła. Za głównym ołtarzem Dominik w nieruchomej postaci z oczami utkwionymi w tabernakulum adoruje Jezusa! Nie zareagował wcale na głos nauczyciela. Chłopiec siedem godzin trwał w ekstatycznej rozmowie z Jezusem.

Wskutek dotkliwego zimna zaczął poważnie zapadać na zdrowiu. W domu, po czterech dniach leczenia pod kierunkiem lekarza, zdawało się, że choroba została przezwyciężona. Ale Dominik poprosił o Komunię Świętą i Ostatnie Namaszczenie. Pod wieczór zasnął, a kiedy się obudził, rzekł do ojca: „Tatusiu, czytaj mi modlitwy z okazji Ćwiczenia dobrej śmierci z książeczki napisanej przez księdza Bosko.” Ojciec czytał przez łzy. W pewnym momencie Dominik rzekł: „Do widzenia ojcze, do widzenia! O, jakie piękne rzeczy ja widzę!” Było to 9 marca 1857 r. Dominik liczył sobie zaledwie 15 lat. Podczas Roku Świętego 1950 Papież Pius XII ogłosił go błogosławionym, a 12 czerwca 1954r. w Roku Maryjnym zaliczył go w poczet świętych.

Święty Dominiku Savio – módl się za nami!